piwnica por aniołem - otwarcie.
























































uderzam o rogów koniec
komentarzy zbędnych ołtarz
na twojej twarzy
miłuje sobie spokój
odpoczynek pokój
łapie serce
kurzu pełno wilgoć skłania
do zdrowia łapania
boczne tory brak uwagi
lecę lecę jak błogie ptaki
krzycząc krzycząc
"wolność"

cottton is hiigh


sypie spod rękawa - jaaak lekka trawa - musi Ci wybić - złota na kolana - oddać Ci w sylwestra - ooo orkiestra - zjeździmy świata zakątki - lekkie zakąski.

otwarcie





portret rodzinny


ilfordpan400
w krainie ścieków
od światach dwoch rzeczywistosciach

kraina sciekow brud syf

piekny nasz swiat

chore stany grypowe sen

budzą się co godzina
grzejąc ciało kaloryfer
patrząc bo czwarta się zbliża

jadąc przez słoneczne pustkowia
gdzie droga zieloną francją się toczy
wpadam że to niby lotnisko ma być

leże leże leże zgonem poczęty
gdzie drogie sklepy układają mi sen
patrzają na mnie włoskie drogie twarze
z zainteresowaniem rzeźnika na wybieg śląc

przez czarną pustkę pobudka
przytakiwania czwartej rano
czy ja dobre buty noszę?

gdzieś gdzie bruno rozgrzeszenie
daje i dobrą energie sprzedaje
ucieka tak łatwo, sprawdzanie
kucanie ośrodek innym językiem krzyczący
zostawiony sam
wyszedł zewnątrz pełen pięknych
młody zagranicznych ludem speszony
wchodzisz z powrotem ośrodek
domy czyiś kolejny basen widziany

przestrzeń modernistyczna
basenów pełna pięknych kobiet
zainteresowania przykuł ich woń
"wyglądasz interesująco"
"je ne parle
français"

o nie, zaspałem na akademie

z akademii kilka






















































nikon d80

francja cała oniemiała
kiedy drugi człowiek zaś wraca

on opowiada dziwne historie
o możliwościach swojego majątku

odpowiedź prosta
w ojcach zostawiona

zwracam uwagę swoich
usiadam podłogę

złamałem głupotę
uciekam znów

Archiwum bloga