zaczynawszy poziom żwawszy






PROMIENIŚCIE UROCZYŚCIE
stoi sam tu czy tam
OBRACAJ SIĘ W OKRĄG
nie zataczaj się w dzwon
DRGAJ WOŁOWO
oślepiaj puki co wałowo
NIE CHCE SIĘ PRZEKOMARZAĆ
idź dotykać łapać stwarzać
RODZI SIĘ NOWA EWANGELIA
módl się Franek do hevena
PUKI ZDRÓW CI
ja wesela


korzeń
pnia
las
korony
z drzewa
wrzask

/vilia auto/

deklaracje





zaanonsuje pewne posty
chce opowiadać skrycie
i warzyć się co los roztargniony
wkłada palce w twoje oczy
jesteś dziś niedorżnięta
więc kupuj jak ci dawaj, bliźnięta
ustaw to pod pary chłód
jest ten tu - co ominie tłum
chłost co matki strzaska
jestem tu twoja nebraska
potencjalne układy co w tobie
po ten pierwszy smak opowie
chce się bić
lepiej żyć
prosto nóż
to kurz
jest już

DIK FAGAZINE: Interview with Dawid Kot

DIK FAGAZINE: Interview with Dawid Kot: "Ladies and Gentleman, let me introduce you to a young, gifted, courageous and wild at times - DAWID KOT. A photographer, model, poet. A boy ..."

aryjskie odważniki








nie dowiedziałeś się nic więcej
zadowolenie czy też proste spojrzenie
piękno, odlicza się stworzenie
makabry i chłodne widzenie
otwieraj
halę ocynkowni
która wkrótce się obroni

nieprostopadłe płoty w górskich wsiach otwierasz












to już zastanawiające, dojrzały mężczyzna myśli
stoi na moście otwartej przestrzeni jego umysł.

już bardziej oczywisty nie mógł się oddać, gniazda
łotały się pomiędzy swoją rozpustą niejednoznaczną.

ksks, skrzeczy w wiotkim kolanku w upadku, Władku!
się krecił i obracał, pokićkało się niemało

oddycham w wartach




zapina gorset.

minione słonie a lata kroczą swobodnie

bez kolejek
kredensy z trwałego drewna
dywan dość stary
wspomnienia wycieczek
literalne podróże palcem
szczupłe ciała
sowy
odczucia potrzeb fraktalnych
myśli składające się z utopijnej asertywności
zielone herbaty, dużo zieleni
odkrywanie pól niedostępnych
łagodne unoszenia
i życzliwość wynikająca z usposobienia
samokrytyka zachęcająca
obserwacja
a nie jakaś stagnacja
racja?

overground



















wróciwszy w ulice, kostki i inne kamyczki
pełne różyczek krosno i widać ludzi
po założycielsku
wyjdą ładne noski, włosy kłosy na
przykładach pola pełne
nie łatwo iść bo boli, razi
wadzi może czasem
ale to już kwestii spornych nóż
więcej czasu i do łóżka stróż
pilnować własny kurz

wrzosowiska








nieprzepartym tchem wiąże o poszukiwanie
nieprzejęte prze liny nużąc zobowiązania i
rozsadza cegłę brunatnej eksploracji mu
bo siedzi jednym jonem płomienia lasu i skały
rumianym słońcem klaszcze, rozdarli tu
krocząc ochoczo po zboczach łudzącej siły
co by tylko nie robić, bo męczy


Archiwum bloga