zgrupowanie nadmorskiej przestrzeni II










z jezdni uciekaj prędko bo piasek w stopy woła
grymaśnie sporządzono kilka zawiłych kostek
miło było chytać odpoczynek w garść

rysujące tory z polami więzów i drzewa spomiędzy
błyskające swym cienistym konturem
ponieważ kontrast się znów wyostrzył

noc na dużym szklanym dworcu pełnym niemców
biegnąc po kondygnacjach kolejnych ciekawości
i pusząc dym w troskach o piękno ojciźny

koło dziewiątej wychodzimy na plaże
kładę na piasku siebie i
po czym hejnał mi z rynku
 

bursztyn, tego jeszcze nie było





 



























gra nie mała
wchodzi w cele 
na dwa

grozi uwięzienie
(za duże słowo) 
chyba

wszystko niepewne 
jak grunt się kołyszę
drzewa znów mi drogę otwierają

morze

że sama
nie może

jak drzewo stare jest



robię to od trzydziestu lat
dłonie mam już trochę zdarte 
ale wiem co robię

dłonie miał wielkie 
jak każdy z tej branży
łatwopalne materiały w słońca pocie 
rozwijają 


gdzieś przy granicy czeskiej
z włochami brackie lało się
a potem namiot w krzakach



stuff




so where is the rythym 
if there is no sound
or just don't care
about the previous
taking eyes from everything
that is measure
and also every piece 
is hard to explain  

wyjazd skodą






w poznaniu jest świetna urbanistyka

wracając przez... była już mgła






szumiał chaos
śliski i łatwo ogrzewający
była ścieżka i jednostka szła
trochę krzywo
z pomiędzy gałęzi bez liści też
wydobywał się lekko nadziemny dym
szalał ale bardziej dla sytuacji
bo inaczej nie
wewnętrznie 
jakże można mocniej
 

myślałem że się znamy



różowo mi 
z jasnym stawem i lasem bym się ochrzcił 
tą możliwością cię nakarmi i zgładzi równie gładko
co by chciał siłe wnioskować
by granice (jeśli są) budować własnowolnie 
poprzez siłę 
raz jeszcze uderzy żeby było jasne

widzisz bo góry i powietrze czyste co z południa pochodzi
jest silniejsze niż całe te bajora betonów z bytów
wychodzi

czy jest to możliwe?

króluj mi moc biała
walcz w byt, mała
syto z komina hala
gram odstaw fala
nie chcesz się wozić
brama 
listy jurne
co ich nie było 
 

nie masz pewności


mięso mięso i armata
może będzie kiedyś klata
zmory twarze i gliniarze
łotry rzygaj benc

widziałeś albo widziałaś jak tam pełno
korytarz długi, wiesz o czym mówię
będę ścianą i witrażem
wszystko byleś był moim arbitrażem
albo można się obrazić 
wylizywać klamki i dupy
tak może do dupy wchodzić

na paluszkach

 

i gwałt na tobie amen














usta się odbiły
maski ułożyły

zwątpi czy kropi

stada niosą łagodne uniesienia, bo w grupie nie razi
nie chce się odzywać, bo sadzi

udało Ci się łatwo to kiedyś powiedzieć?
próbować wartka to mantra

pokrzywa przez przełyk spada
w postaci płynnej

czytasz jak jasno
po pokojach się roznosi

Archiwum bloga