wybuchło






wyważ te drzwi do cholery
pukim leże, grasują
temperując właściwie myślami ołówek
by i to miało sens
gdzieś daleki

zgrupowanie nadmorskiej przestrzeni II










z jezdni uciekaj prędko bo piasek w stopy woła
grymaśnie sporządzono kilka zawiłych kostek
miło było chytać odpoczynek w garść

rysujące tory z polami więzów i drzewa spomiędzy
błyskające swym cienistym konturem
ponieważ kontrast się znów wyostrzył

noc na dużym szklanym dworcu pełnym niemców
biegnąc po kondygnacjach kolejnych ciekawości
i pusząc dym w troskach o piękno ojciźny

koło dziewiątej wychodzimy na plaże
kładę na piasku siebie i
po czym hejnał mi z rynku
 

bursztyn, tego jeszcze nie było





 



























gra nie mała
wchodzi w cele 
na dwa

grozi uwięzienie
(za duże słowo) 
chyba

wszystko niepewne 
jak grunt się kołyszę
drzewa znów mi drogę otwierają

morze

że sama
nie może

Archiwum bloga