słońce głowe mi roztrzaskało





















za te wszystkie obkręcenia
słońca porannego mącenia

stłukł się na betonie
równo czaszką tonie

jak szybko zwrócę
tak teraz brużdżą

rozszerzają się
opadają

równo się badają\
skanuje i kopiuje

jak banalnie się
montuje

sypie sie jak wycieczka na wysp dalekich pył














zmarzłeś?
inaczej tego opisać się nie dało/
znów jak dziecku z oczu padało
liczyłeś na spadochron?
superlatyw ujęty
w łatwym przekazie dość
literackoooooooooooooooooo
popłynąc adx dolina nasza
tuma spoczsza nie?

a miało być dobrze cz. II




z planów wielkich
szybko robi się miękki
ostrygi nie męki liczy
wnęki w swoim mózgu
rozprzestrzenia
czystego nadciśnienia
roszczenia za dobrem
którego nie ma

a miało być dobrze cz. I








kraina absurdów zlewania
otwierania i zamykania
od zarania
lata się
zbierać w całość
godzina w dwie
idzie już
ja nie chce



co...co to jest?

























inna planeta




za dużo się działo wieczorami








pancz koko... nic dodać nic ująć








idziemy nad morze
dwie godziny
jest morze, nie ma morza
półtorej godziny nad zimną plażą
nie ma z nami ryśka?
gdzie jest kurwa rysiek?
policja szuka autobusu
godzina trzecia
-absurd w czystej esencji







to kultura i styl życia
może i wyżej
ale ciężko było się ziemi trzymać













nie kiedy był fejs hanter
słaby rozmaźnie niewyraźnie
ale odwagi nowaki brak







zła nie-negacja
nawet łatwo
ucieszyłem się stolycą







panika strach dawno nieodczuwalnego
spragnionego szukał kan
oswobodzony łatwo nieuchwycony
szyby rozbite na twarzy kopytne
stawy lęki obawy
umarłem dla trawy
rozumiesz - bezwładny
opaść szybki sznur pojedynków
wzrokowych na-plecnych i na-przedniych
łapy potulne

już jesteśmy
ganek trawny podesty
uliczki
st.tropez
łapie za głowe się

rozliczając łotysze
ona odpada bo dysze
rozjechany
nie byliśmy uśpieni

z tego samego pokoju w inne miasto
nie ze zdjęć dumny lecz główna głowa
pełna ujęć dopełniony

Archiwum bloga