several delays













no I'm not operating
graduation literally
was so hard you know
to wake up
grab a snack and have a sit
pushing it away seems as sleepy
as this metter of fact
slightly more in vains
bloody hell it's overcrowded

then was different
preparations with pleasure
sort of parental visit
dealing with each other
beach without the bay 
lonely island 
no more
crowded

suddenly happened
fortune based on instant endurance
with each other
balcony with the view to mountains
motorbike





- - -

rethymno, may 2016 


szeregówka

chyba nie wiem nie mogę
kolejna z rzeczy spojrzeń pewna
odpowiedź nikła już rzec rzeź usta szybko
chyba
z gęstwin znanych juz tobie zranionych uczuć spadek
gdzie ułuda pręży spierzchnięte teraz usta
że znasz zalążek historii kolejnej teraz
nie wiem
rozdroża moich wypowiedzi prowadzą pewien próg nad
progi znów widzisz pod górkę
nie chce nie łyka odpowiedzi
gometryczy zakres
min i obowiązków

nie mogę

przecież ma ładny uśmiech zaradny pod arkadami stoi
zawoja walec
pod ręce kolejnych krzeseł tańczysz jeszcze chwilę
obróć zobaczmy uśmiech
skąd twe oczy zrodzone




i tak w kółko






nie ma kaftanów
granty spadając granatem nocy granatów
szyba nie pękła tym razem od decybeli
a jej oczy nie domagają się niczego
on już nie wróci
choć falstarty
rezygnacją ze stanem wypowiedzenia - myśli
czuje

frapuje się na każdą możliwą okazję
drgnij jeszcze raz żeby czuć odpływ
jego delty dotyk dopełnień
szybkie leżenia
i białe wyżyny
pierwszych słów elektronicznego
bez tabletek

krosna pełne bólu
oszuści z białymi zębami
gniecie mnie moja naiwność

wizerunek mylącego się człowieka
pęka od skojarzeń
mimo wrażeń
zawsze słucha

odprawa










gdybyś już się odzywać 
przestał wypowiadać wrażeń
jak zamknięty mechanizm
oparty na zwykłym już dalej
przypominać i wyrywać
znaczenie na przekór własnej 
nie dotkniętej wcześniej kataklizmem
masce społecznej i wyrażeń
znów oponent
groźny i niewierny
sztywna twarz twa
jak pomruk jesiennej nocy
która odpowiada znów
błyskiem oka
na zewnątrz siebie i
wrażeń znowu spad
jedna skała lodowa
spada
odpycha fale swoim ciężarem

turbo przestrzeń ludzi

trafiasz
g
substytut
5
a może trzeci
i chyba już nie mogę
pękam
nie dzwoń
zrywam rekalmówkę
fkładasz w moje usta nie te słowa
gdzie mirykul
nie łorking
i zmieniasz
płytę na lupę
co że przygrzewam
spawem
związków przeszłych i dziękczynnnnych
koniec bliski
zbieżnych zdarzęń niewinnych
zbliżasz
proszę teraz 

kiedy w oknach z naprzeciwka 
patrząc
żaluzje zasłonięte
wchłaniasz ze swej strony
otwartość



niepotrzeba zasłaniać
zostaw już to okno i
patrzenie
wlewaj wrzątek
marzenie




a czy już jeśli
łono
przyrzeczenia głaskając głośno
i szyby w .skroni.
nie żałuję
grono  moje
oddalasz
znikaj samolotem
w gruzie leżąc polaku
chyba myląc 
łatwo
kiedy niszcząc te kilometry
lodowca
jeden
łechtaj
gromadząc



la vita è
















szybciej niż dwadzieścia siedem sekund
na różnych wysokościach
przejazdem w zakrętach
nie odpuszczaj bo widzisz
roluje i weryfikuje na poziom jeden-zero
pod ramię wezmę
łódka czeka, znów wpadam do wody w butach
po co mi ta skała 
wolisz unosić się od soli wyżej
ich montenegro, pozostawione na ciągłe spojarzenia
w przestrzenne błekitny
do góry, tak, odchyl głowę
i rozsuń usta
spojrzeń na placu mnóstwo
odpowiada mi marakuja
język jest w sumie jeden
gdzie stromo już
i portfel z bransoletką znika