łkanie

co przywraca w pamięć
samo się zabija
cała ta gęba dobita
i pojemna
i pożąda
gniazdo uwikłane gdzieś
syndrom jedynaka
gniewny marsz 
przebiegł znów tą myślą
zaplata

chorobliwa zazdrość
nieporządany efekt
rychła skromność
i po co ten efekt?
zasymilowana ziemia
pół tonu gruzu
spada

nie czuję się zdrowo
czuję moc sprawczą
moralność zabrania
bardzo chcę i jednocześnie
nie chcę
to wybór należy


widzę kanał
brudy kolorytu ciemnego brązu
pobite i przeorane
zniszczone niedopalone
brudne i wycieńczone
potłuczone wywalone
całkiem przez wspomnień wał
wygniecione








Brak komentarzy:

Archiwum bloga